piątek, 10 października 2014

Halo!!!!Przecież kura zniosła jajo!!!!

Halo!?Patrzcie!Nie patrzycie!!?Halo!!!!Przecież kura zniosła jajo!!!!


Siedzi teraz kwoka,dumna z jaja na grzędzie i czeka, na opinie, komentarze pochlebne, siedzi i wypatruje publiczności wszędzie!
Nikogo nie było!? Nikt nie pochwalił, ni słowa?
Nie zostawił „komenta” jaka z niej zdolna kwoka?
Cicho...
głucho...
pusto wszędzie....oooo....zaraz....
może coś jednak będzie...
I nic!
A ta druga kwoka, (gdacze nasza gwiazda lekko obruszona),co zniosła jakieś tam jajo nie warte by zawiesić na nim choćby pół oka!!!
Tam piszą, lubią i chwalą...że taaakie zniosła jajo!(chyba naszą dumną kwokę trochę zabolało...)
Halo??!! Nadal nie patrzycie!???
Oj biada wam biada, jeszcze zobaczycie!!!!



STOP!NIE KRYTYKUJ INNYCH ZA TO NA JAKI TEMAT PISZĄ.OCENIAJ CO NAJWYŻEJ WARTOŚĆ MERYTORYCZNĄ TEKSTU.

Mam nadzieję,że wytrwaliście do końca mojej krótkiej bajeczki...Ciekawi mnie także, czy już wiecie o co chodzi i z jakiej to beczki??

Miało być już dawno i zupełnie o czym innym....Jednak po tym, z czym mam ostatnio do czynienia na stronie gdzie zamieszczamy i udostępniamy swoje wpisy (Matki blogujące) dopadło mnie zwątpienie czy to w ogóle ma jeszcze sens!!!!

Oto konkrety!!!
Wiemy wszyscy,że niespełna parę dni temu, odeszła znana młoda aktorka i matka trójki dzieci przede wszystkim! Wiemy, bo nie sposób było nie zauważyć zasypanych tą tragiczną informacją portali internetowych, naszych własnych ścian na FB, wiadomo, telewizja również o tym wszystkim huczała!
Pewnie zastanawia Was, po co teraz ja o tym wspominam, skoro wiedzą już wszyscy! Właśnie dlatego,że zaczęły się kolejne dziwne, jak dla mnie w większości bezzasadne przepychanki, krytykowanie, oczernianie i obrażanie się na wzajem! Właśnie z powodu wyżej wspomnianego wydarzenia.
Wiele blogujących osób wzburzonych pewnym faktem pieniło się rzucając oskarżenia,oczerniając i snując wywody na temat innych blogerek, które dodały posty dotyczące śmierci Przybylskiej.

Nie rozumiem zupełnie tego oburzenia, nie mam pojęcia skąd wezbrało w nich aż tyle złych emocji! A może ja się mylę i strefa jaką jest grupa Matek blogujących nie służy do tego by umieszczać tam wpisy, w których zawarta treść jest publikowana na forum po to aby się z kimś tą treścią dzielić...?
Może teraz są jakieś tabele i wykazy tematów o których wolno pisać,a których się „czepiać” pod żadnym pozorem nie wolno? Być może coś mi umknęło...

Czytając wypowiedzi tych wielce oburzonych ekspertek i ekspertów, ręce mi opadały. Czasem czytałam kilka razy na głos ze zdumienia,że ktoś był w stanie w taki sposób komentować, ba! nawet tworzyć z tej oto przyczyny oddzielne wpisy na własnych blogach...

Strach czymkolwiek się dzielić, strach pisać otwarcie na tematy które nas nurtują, o których chcemy najzwyczajniej się wypowiedzieć....Strach przed pseudo moralnymi cenzorami, którzy ze wszystkiego i z niczego zrobią problem.

Co takiego niestosownego jest w tym,że wiele blogujących pań pisało posty właśnie o śmierci Anny Przybylskiej?!
Są to również matki dla których był to duży szok, bo nie na co dzień słyszy się,że umarła młoda, dotąd zdrowa pełna energii aktorka i matka trójki dzieci przede wszystkim!!! (to są koszty bycia osobą medialną, o zwykłych kobietach które spotkał podobny los przecież na co dzień nie usłyszymy, co jest logiczne!).
Więc po co oburzone strażniczki moralności tak bardzo przejęły się tym,że ktoś inny pod wpływem emocji jakie w nich wzbudziła ta przykra informacja, w chwili refleksji poruszył ten temat!?
To całkiem naturalne zachowanie! Jeżeli jesteś matką i masz własne dzieci to oczywiste,że troszczysz się i martwisz o nie, więc w momencie gdy słyszysz taką tragiczną wiadomość może dopaść Cię chwila strachu, w której będziesz utożsamiać ją ze sobą, zaczniesz myśleć i zastanawiać się co jeśli to spotkało by mnie.
Nie jest dla mnie więc nienormalne,gdy ktoś nagle zaczyna snuć refleksje o śmierci, o życiu odnosząc się bezpośrednio do tego wydarzenia.
Być może wielu osobom zasiało to w głowach wielki zamęt i nie daje spokoju, a w momencie gdy o tym napisały- dzieląc się swoimi obawami i przemyśleniami, właśnie w ten sposób dawały upust uczuciom...
Oczyszczały się z takich przykrych emocji, pozbywały się strachu czy obaw jakie ich dopadły...

Sama nie mogłam przez ostatnie dni wywalić z mojej głowy tego co się stało. Śmierć Przybylskiej i sama myśl jaki ból przeżywają jej bliscy,oraz okrutna świadomość jak bardzo przeżywają tą stratę dzieci przez dłuższą chwilę „dotkną” mnie osobiście...
Od wielu lat choruję nieuleczalnie( a jedynie „zaleczalnie”,co i tak odbywa się dużym kosztem,ze względu na skutki uboczne takiego zaleczania)i właśnie to co spotkało św. pamięci Przybylską oraz jej rodzinę, wstrząsnęło mną ze zdwojoną siłą....Zmusiło do wzmożonego myślenia,porównywania i utożsamiania własnej sytuacji zdrowotnej i nie tylko, więc po raz kolejny mówię: nie dziwią mnie takie reakcje innych w większości zdrowych matek piszących o tym, oraz skłaniających do jakichkolwiek przemyśleń czy refleksji, lub ogólnie komentujących całą „sprawę”.

Stąd moje zwątpienie, gdy czytam,że ktoś wspomina o cudzej tragedii - śmierci, bo chce zyskać rozgłos własnego bloga, aby był bardziej poczytnym niż dotąd... To jest jak najbardziej nie na miejscu i wydaje mi się,że poprzez taką krytykę, sami tak naprawdę chcą nie jako „zabłysnąć”...
Jednak nijak ma się to odnośnie dobrego smaku i moralności na które się zazwyczaj powołują, zaczynając,że nie wypada itd...Kiedy krytykuje się ludzi za wyrażanie ich opinii, nikomu nie szkodzącej...tylko dlatego,że już wcześniej było o czymś pisane, a przy tym zarzuca się z góry,że jest to robione dla publiki, komentarzy, oraz „popularności”, to są to dla mnie jedynie bezpodstawne oszczerstwa,osób tak naprawdę „walczących”i zazdrosnych nie wiadomo o co...Może o ten „niby rozgłos”?


Jeżeli teraz zaczniemy krytykować za wybór tematu, o którym chcemy pisać, to niedługo w ogóle przestaną pojawiać się posty....
Bo o ile nie przeszkadza to, że większość z blogerek pisała np. na temat : „co niezbędnego wziąć na wakacyjny wyjazd z maluchem”, lub „nocne wstawanie”, czy też najpopularniejszy temat- „karmić piersią czy butelką”...
To skąd nagły przypływ krytyki odnośnie pisania swoich "przemyśleń" itp. do tematu śmierci znanej mamy i aktorki?
Zazdrość?
„Hejtowanie”?
Czy wymyślanie tematu pod cudzy temat?

Nie zachowujmy się jak "kwoki", po co gdakać i zmuszać innych by gdakli tak jak my...O ile rozumiem komentarze w tym wypadku pod takimi postami, to zakładanie odrębnych tematów aby skrytykować inne blogi za podjęcie tego nie innego TEMATU, to już błazenada!

Mój blog, mój wybór,więc piszę o czym chcę....Inaczej to przestaje mieć sens,nie uważacie podobnie?



Jest wolność słowa...więc wolno mi powiedzieć...Pozdrawim ;)